Liga Okręgowa 2017/2018: kolejka 3
Dodane przez bady dnia Sierpień 31 2017 09:54:19
WKRA Sochocin – ORZYC Chorzele 2-3 (1-1)
0-1 Daniel Brzezicki
1-2 Igor Tułowiecki
2-3 Mateusz Kawiecki ( z karnego )

Rejs – Majk, Michał Kawiecki, Czaplicki, Suchowiecki (70. Walewacz) – Dąbrowski – G.Kawiecki, Mateusz Kawiecki, Rzeżuchowski (65. Bartołd), I.Tułowiecki – D.Brzezicki

Była porażka, potem był remis i mamy w końcu pierwszą wygraną w tym sezonie piłkarzy z Chorzel.
Mecz nie należał do łatwych goście postawili poprzeczkę wysoko, a żółto-czerwoni pojechali do Sochocina mocno osłabieni. Brak Piaseckiego, Kowalskiego, Szmalca i obu bramkarzy nie wróżyły przed meczem szczęśliwego zakończenia tego pojedynku. Jednak chorzelanie pokazali charakter i przywieźli z tego wyjazdu komplet punktów.
W 24 minucie po dokładnym podaniu Grzegorza Kawieckiego o piłkę za polem karnym walczył Igor Tułowiecki i bramkarz gospodarzy. Piłka w końcu trafiła pod nogi Daniela Brzezickiego który strzałem zza pola karnego po pustej bramki otworzył wynik meczu. Po 10 minutach miejscowi wyrównują, kiedy to po zamieszaniu w polu karnym gości piłka w końcu trafia pod nogi napastnika Wkry, który wyrównuje stan meczu.
Kolejne bramki padły po przerwie. W 68 minucie goście ponownie wychodzą na prowadzenie. Tym razem strzelec pierwszej bramki asystował, a Igor Tułowiecki bedąc oko w oko z golkiperem z Sochocina pewnie go pokonał. Niestety radość piłkarzy Orzyca trwała tylko chwilę. Po faulu Emila Majka sędzia dyktuje rzut karny dla miejscowych, którzy zamieniają go na gola. W 83 minucie pechowy sprawca rzutu karnego popełnia kolejny błąd i po szkolnym błędzie łapie za koszulkę przeciwnika za co otrzymuje drugą żółtą a w konsekwencji czerwona kartkę osłabiając swój zespół. W 88 minucie goście pokazują jednak, że nie będą się tylko bronili do końca meczu i zdobywają zwycięską bramkę. Do podania w polu karnym wyskakuje Daniel Brzezicki zagrywa piłkę głową a następnie jest staranowany przez bramkarza gospodarzy. Sędzia bez wahania odgwizduje przewinienie z czym nie wiadomo czemu nie potrafią się pogodzić miejscowi. Do jedenastki podchodzi Mateusz Kawiecki, który chwilę wcześniej zmarnował wyśmienitą okazję nie trafiając głową z kilku metrów. Jednak tym razem zachował nerwy na wodzy i pewnym strzałem ustalił wynik meczu.