Kolejka 21: Gladiator vs Orzyc /15.05.2016/ - "Smacki Show"
Dodane przez bady dnia Maj 16 2016 11:05:18
GLADIATOR Słoszewo – ORZYC Chorzele 3-2 (1-0)

1-1 Grzegorz Kawiecki
1-2 Grzegorz Kawiecki

Robaczek – Michał Kawiecki, Wojciech Kordek, Andrzej Dąbrowski, Arkadiusz Czaplicki – Igor Tułowiecki ( 60. Mateusz Kawiecki), Dawid Kostrzewa, Wojciech Rzeżuchowski (55. Łukasz Kacprzak) – Maciej Wierzbicki (70. H. Brzezicki), D.Brzezicki, G.Kawiecki

Podobno zawsze winy należy w pierwszej kolejności szukać w sobie zanim zacznie się wytykać ją innym. Piłkarze Orzyca z pewnością nie zrobili wszystkiego aby wygrać ten mecz, z różnych przyczyn nie było trzech podstawowych zawodników, a i kilku pozostałych nie było w pełni „przygotowanych” do meczu. I z pewnością fakt ten miał wpływ na porażkę w Słoszewie ale zdecydowanie większy wpływ na to miało zachowanie panów arbitrów. Każdy jest tylko człowiekiem i każdy ma prawo do błędu ale tylu błędów w ciągu 90 minut nie popełnia się raczej przypadkowo, no chyba, że ktoś jest wyjątkowo nieudolny ….
Już w 12 minucie zaczyna się „Smacki Show”, napastnik gospodarzy zatrzymuje piłkę ręką następnie umieszcza ją w bramce, a Pan sędzia uznaje tak zdobytą bramkę. Chwilę później atakujący Gladiatora zagarnia piłkę metr za linią końcową boiska i dośrodkowuje … całe szczęście, że nie pada z tego druga bramka dla gospodarzy. Jednak nerwy są już tak olbrzymie, że w wyniku dwóch żółtych kartek w ciągu kilku sekund Pan Smacki usuwa z boiska Wojciecha Kordka, a po chwili trenera Orzyca odsyła na trybuny. Goście mimo, że grali w osłabieniu dominowali na boisku i tylko do siebie mogę mieć pretensję o niewykorzystanie kilku wyśmienitych okazji do wyrównania.
W przerwie sędzia daje kolejny popis swoich „umiejętności”, wiedząc, że graczy z Chorzel jest o jednego mniej i z pewnością więcej muszą biegać zakończył im odpoczynek po dokładnie 6 minutach !!! a asystent sędziego stwierdził, że przerwa może trwać i 6 minut.
W 52 minucie gracze z Chorzel wyrównują straty, a strzelcem bramki był Grzegorz Kawiecki. Skoro goście grając w dziesiątkę nadal byli za silni dla miejscowych sędzia postanowił dać im kolejny handicap. W 55 minucie bramkarz Orzyca wybiegł zza pole karne i ratując swoją drużynę przed utratą bramki i w sobie tylko wiadomy sposób wybił piłkę kolanami. Tym razem błysnął asystent sędziego który zasygnalizował mu zagranie piłki ręką. Oczywiście w takiej sytuacji kara może być tylko jedna, czerwona kartka dla golkipera z Chorzel. Mimo podwójnego osłabienia to przyjezdni wychodzą na prowadzenie ponownie za sprawą Grzegorza Kawieckiego. Do 87 minuty żółto-czerwonym udawało się utrzymywać korzystny wynik i pewnie utrzymali by go do końca meczu gdyby nie kolejna skandaliczna decyzja arbitrów. Trzy minuty przed końcem meczu piłka ląduje pod nogami napastnika ze Słoszewa znajdującego się dwa metry przed bramką przyjezdnych. Jednak i strzelec bramki i dwóch jego kolegów było na ewidentny spalonym. Asystent chorągiewki nie uniósł, a głównemu zabrakło odwagi żeby odgwizdać ewidentną pozycję spaloną. Co ciekawe asystent chyba szybko zorientował się jak wielki błąd popełnił, zawołał do siebie arbitra głównego …jednak zabrakło już odwagi aby decyzję zmienić. W doliczonym czasie gry gospodarze dobijają załamanych i tak już piłkarzy Orzyca zdobywając jedyna prawidłową bramkę w tym meczu.
„Wiemy, że w naszym okręgu jest spory deficyt arbitrów i praktycznie każdy kto chce może zostać sędzią. I nie ubliżając tym którzy robią to naprawdę solidnie i z pasją, a jest pewna grupa takich ludzi, nie może być jednak tak, że przypadkowi ludzie decydują o wynikach czyjejś czasami wieloletniej pracy. Jeszcze raz podkreślam szanuję ludzi którzy znają się na swoim fachu ale każdy kto tylko trochę ma do czynienia z lokalną piłką przyzna mi rację, że w wielu przypadkach sędziami zostają ludzie którym w życiu nic się nie udało. Taki człowiek który na lekcjach w-fu stał pod ścianą, który na przerwach był wyśmiewany, a o graniu w piłkę nawet w jakimś lokalnym klubie marzył tylko wieczorem pod kołdrą zostaje Panem arbitrem i decyduje o losach meczu. Niwecząc pracę kogoś kto robi to tylko z pasji, ludzi którzy nie dostają za to złotówki, a wielokrotnie muszą dokładać z własnej kieszeni aby realizować tą pasję … a Pan sędzia przez te 90 minut odbija sobie wszystkie swoje życiowe niepowodzenia czując się panem i władcą i biorąc za to kilka razy w tygodniu całkiem godziwe pieniądze. I jeśli komuś się wydaje, że Ci którzy tam troszkę wyżej siedzą nie wiedzą jak to funkcjonuje to jest w dużym błędzie. Oni dokładnie wiedzą, mało tego śmieją się z tego za naszymi plecami ale przecież karuzela musi się kręcić bo dzięki temu i oni mają zajęcie i profity z tego zajęcia. Mam nadzieję, że Ci którzy tam właśnie troszkę wyżej siedzą przeczytają to i w najbliższy czwartek podejmą odpowiednią decyzję …. bo mi odechciało się już chcieć, przestało mnie to już bawić …. a może tak by sędzią teraz zostać „ :-) - Zbigniew Lubowiedzki