Kolejka 23: Sona vs Orzyc - cyrk w Nowym Mieście !!!
Dodane przez bady dnia Kwiecień 30 2015 12:10:55
01-05-2015 (piątek) godz. 12:00


SONA Nowe Miasto vs ORZYC Chorzele 10-4 ( 4-1 )

Stadion Gminny w Nowym Mieście

Rozszerzona zawartość newsa
SONA Nowe Miasto - ORZYC Chorzele 10-4 ( 4-1 )

2-1 Kacper Rejs
6-2 Grzegorz Kawiecki
6-3 Grzegorz Kawiecki
9-4 Grzegorz Kawiecki

Kacprzak - Majk, Rykowski, Dąbrowski, M.Kawiecki, Kostrzewa (55. Walewacz) - Wierzbicki (65. Niestępski), Rzeżuchowski, Rejs, G.Kawiecki - Brzezicki (60. I.Tułowiecki)

W pierwszy dzień maja na stadionie w Nowym Mieście kibice mogli obejrzeć piękny pokaz skuteczności , nieskuteczności i nieudolności, a może to było wyrafinowane cwaniactwo ? Ale po kolei. Jeśli chodzi o pokaz skuteczności to zdecydowanie należy pochwalić zawodników miejscowej Sony, którzy wykorzystali praktycznie wszystkie swoje okazje i zamienili je na gole. Jeśli chodzi o pokaz nieskuteczności tu palma pierwszeństwa należy się gościom, którzy stworzyli sobie chyba nawet więcej wyśmienitych okazji pod bramką rywala. Jednak pudłowali fatalnie i zdobyli tylko !!! czy można w ogóle użyć słowa „tylko” jeśli zdobywa się 4 bramki w meczu wyjazdowym ? Niemniej te tylko 4 bramki nie wystarczyły aby cieszyć się ze zdobycia choćby punktu. A jeśli chodzi o kwestię nieudolności lub cwaniactwa to trzeba byłoby wyjaśnić z panami sędziami. Trójka arbitrów z czego tylko jeden z asystentów zachowywał znamiona, że wie co wokół niego się dzieje i gdzie obecnie się znajduje. Chociaż i on nie był tego dnia bezbłędny puszczając ewidentnego spalonego przy kolejnej bramce dla miejscowych, ale błędy rzecz ludzka, nie myli się ten który nic nie robi. Drugim asystentem sędziego był jakiś chłopczyk, z wyglądu 15 lat, który przez całe spotkanie tylko raz coś zasygnalizował swojemu koledze biegającemu z gwizdkiem, a sytuacja ta miała miejsce w 90 minucie spotkania. Przez całe spotkanie biegał wzdłuż linii bocznej z chorągiewką przywiązaną chyba do nogi. Strach jaki go ogarnął przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji widoczny w jego oczach budził politowanie. Jeśli ten człowiek zapragnął zostać sędzią i boi się podejmować decyzji na poziomie szóstej ligi przy garstce krzyczących kibiców to może niech sobie znajdzie inne zajęcie, bo chyba liga okręgowa nie jest jego szczytem marzeń. A występ na wyższym poziomie może zagrażać jego zdrowiu. No i w ten oto sposób dobrnęliśmy do głównego aktora tego widowiska Pana arbitra głównego. Na pierwszy rzut oka człowiek inteligentny, miły z poczuciem humoru - jakże mocno pozory mylą. Po 90 minutach z tego wydawałoby się porządnego człowieka wyszedł wyrafinowany kłamca. W punktacji kanadyjskiej w tym spotkaniu Pan sędzia chyba by wygrał w tym spotkaniu. Można śmiało mu zaliczyć udział przy co najmniej pięciu bramkach dla gospodarzy, dwa nie podyktowane rzuty karne dla przyjezdnych i masę niezrozumiałych decyzji. Szkoda nawet czasu na opisywanie wszystkich zdarzeń należy tylko zadać sobie pytanie czy taka forma prowadzenia meczu jest wynikiem totalnego braku czucia piłki przez osobę która nigdy w życiu nie potrafiła nawet jej kopnąć i na boisku pojawiła się dopiero po podjęciu decyzji, że chce zostać sędzią. Czy może to brak predyspozycji do wykonywania tego zawodu, tak zawodu bo skoro ktoś pobiera za to całkiem nie małe pieniądze to jest to dla niego miejsce pracy? A może to zupełny brak wiedzy o przepisach piłki nożnej ? A może to właśnie wyrafinowane cwaniactwo i poczucie bezkarności ? Tego nie dowiemy się pewnie szybko, ale warto było pojechać w piątkowe południe do Nowego Miasta i zobaczyć ten spektakl.