Kolejka 14: Orzyc vs Sokół
Dodane przez bady dnia Marzec 22 2014 12:37:36
23-03-2014 (niedziela) godz. 14:00


ORZYC Chorzele vs SOKÓŁ Grudusk 4-2 (3-0)

Stadion Miejski im. Jana Konarskiego w Chorzelach

Rozszerzona zawartość newsa
KS 1946 ORZYC Chorzele - SOKÓŁ Grudusk 4-2 (3-0)
1-0 Kacper Rejs
2-0 Maciej Wierzbicki
3-0 Michał Kawiecki
4-0 Igor Tułowiecki

Robaczek – Wierzbicki, Kordek, Borkowski ( 60. I.Tułowiecki) – Rykowski, Michał Kawiecki – D.Tułowiecki ( 70. Walewacz), Rzeżuchowski, Rejs – G.Kawiecki (80. Majk), Brzezicki (65. Kuciński)

Od zwycięstwa zaczęli rundę wiosenną piłkarze Orzyca, jednak mecz ten nie jest jakimś wielkim powodem do dumy i optymizmu, ponieważ przeciwnik był wyjątkowo mało wymagający i z pewnością na dzień dzisiejszy jest to główny kandydat do spadku.
Od pierwszej minuty widać było różnicę klas pomiędzy obiema drużynami, wystarczy dodać, że dopiero w 20 minucie meczu gościom udało się wymienić trzy podania między swoimi zawodnikami.
A miejscowi szybko potrafili udowodnić swoją wyższości i najpierw w 8 minucie Kacper Rejs po dośrodkowaniu Grzegorza Kawieckiego pokonał bramkarza przyjezdnych, a następnie w 17 minucie Maciej Wierzbicki popisał się pięknym „centro-strzałem” który zaskoczył golkipera z Gruduska. W 28 minucie goście ponownie zmuszeni byli do wyjęcia piłki z własnej bramki, kiedy to Michał Kawiecki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego brata strzałem głową zdobył trzecią bramkę dla żółto-czerwonych.
Druga cześć meczu nie była już taka dobra w wykonaniu chorzelan, chyba myślami byli już oni przy kolejnym przeciwniku. Z boiska wiało nudą i dopiero ostatni kwadrans mógł rozbudzić kibiców przybyłych na to spotkanie. W 78 minucie do prostopadłego podania wyszedł Wojciech Rzeżuchowski, który mógł sam uderzać na bramkę jednak postanowił idealnie obsłużyć nadbiegającego Igora Tułowieckiego, któremu pozostało już tylko umieścić piłkę w siatce. W 88 minucie goście po szybkim rozegraniu rzutu wolnego zdobywają swoją bramkę, a w doliczonym czasie gry wykorzystują prezent od arbitra spotkania w postaci rzutu karnego ustalając wynik spotkania.
Należało by tylko dodać, że zdecydowanie największą gwiazdą tego spotkania postanowił zostać i jakże by inaczej udało mu się to, arbiter główny tych zawodów Pan Smacki. Szkoda czasu i piszącego ten skrót i tych którzy musieliby to czytać żeby opisać wszystkie błędy tego Pana, może tylko powiem, że było ich co najmniej kilkanaście i nie czepiam się już tu szczegółów, a chodzi raczej o kolosalne błędy, które przy wyrównanym meczu miałby ogromny wpływ na wynik. Pan Smacki potwierdził tylko panującą w lokalnym środowisku opinię, że „nie ma w tym przypadku” , iż posiada uprawnienia sędziego głównego na poziomie IV ligi.