INAUGURACJA SEZONU. A-KLASA 2011/12
Dodane przez bady dnia Sierpień 20 2011 20:22:53
21-08-2011 (NIEDZIELA)

godz. 14.00


ORZYC Chorzele vs KURPIK Kadzidło 7-3 (5-1)

Stadion Miejski w Chorzelach im. Jana Konarskiego

Rozszerzona zawartość newsa
ORZYC Chorzele – KURPIK Kadzidło 7-3 (5-1)

1-0 Brzezicki
2-0 G.Kawiecki
3-1 Brzezicki
4-1 Brzezicki
5-1 Brzezicki
6-3 samobójcza
7-3 Filipowicz

Robaczek - Rykowski, Ladziński, Dąbrowski – Michał Kawiecki – Wierzbicki(89. Filipowicz), Rejs, Rzeżuchowski (80. Kaszuba), Czaplicki (70. Z.Lubowiedzki) – Brzezicki ( 60. Oleksik) – G.Kawiecki

Jeśli mielibyśmy podsumować pierwszy mecz Orzyca w nowym sezonie jednym zdaniem to chyba powiedzenie, że był to mecz rewelacyjnych debiutów będzie najbardziej odpowiednim określeniem.
Wysokie zwycięstwo z silnym rywalem, kapitalny mecz 16-letniego Daniela Brzezickiego oraz bramka po kilkunastu sekundach po pojawieniu się na placu gry kolejnego debiutanta Tomasza Filipowicza.
Przed meczem było wiele obaw o wynik w inauguracyjnej kolejce, po pierwsze nie najlepsza gra w dwóch ostatnich sparingach, po drugie brak kilku zawodników, a po trzecie drużyna z Kadzidła wzmocniła się aż 5 zawodnikami z Rzekunia. Jednak szybko zdobyta bramka rozwiała te obawy. Już w 3 minucie meczu rozpoczął się "Kornik Show". Zawodnik Kurpika tak fatalnie wyrzucił piłkę z autu, że ta wylądowała pod nogami Daniela Brzezickiego. Asystent sędziego sygnalizował źle wykonany wyrzut z autu,
jednak sędzia główny zachował się bardzo dobrze wskazując przywilej korzyści, a Daniel biegł z piłką od połowy boiska uciekając zaskoczonym rywalom i lekkim technicznym strzałem zdobył swoją pierwszą ligową bramkę w seniorskiej drużynie. W 14 minucie miała miejsce najbardziej kontrowersyjna sytuacja w tym meczu. Do prostopadło podanej piłki wybiegli Grzegorz Kawiecki oraz bramkarz gości, który wybiegł poza pole karne i nie widząc innej sytuacji aby piłka go nie minęła i Grzesiek nie strzelił
do pustej bramki, zatrzymał ją rękoma poza obrębem "szesnastki". Sędzia odgwizdał rzut wolny, jednak co należy podkreślić prowadzący bardzo dobrze te zawody arbiter popełnił jeden poważny błąd bo zamiast wyrzucić golkipera gości z boiska pokazał mu tylko żółtą kartkę. Ale jak mówi stare przysłowie "oliwa zawsze sprawiedliwa" , kara bramkarza przyjezdnych i tak spotkała ponieważ po strzale z tego rzutu wolnego musiał wyciągać po raz drugi piłkę z siatki. Do piłki ustawili się Kacper Rejs oraz
Grzegorz Kawiecki. "Rejsiak" podbiegł do piłki jednak nie oddał strzału tylko przeskoczył nad piłką, w tym momencie zawodnicy stojący w murze ruszyli w stronę piłki, a Grzegorz Kawiecki silnym strzałem pomiędzy nimi zdobył drugą bramkę w tym meczu. W 32 minucie goście zdobywają kontaktową bramkę, wyprowadzając kontrę lewą stroną boiska zakończoną strzałem z kilku metrów. Przez kilka minut po stracie bramki zrobiło się trochę nerwowo na boisku, jednak szybko sytuację uspokoił najmłodszy
zawodnik na boisku. Po dokładnym dośrodkowaniu z prawej strony "Kornik" strzałem głową po raz trzeci pokonał bramkarza Kurpika. A po chwili młody zawodnik Orzyca mógł cieszyć się ze swojego pierwszego hat-tricka w karierze, kiedy strzałem z 14 metrów wykończył świetną akcję całego zespołu. W 41 minucie rozpędzony Orzyca strzela kolejną bramkę, a strzelcem oczywiście znowu był Daniel Brzezicki.
Druga część gry już nie wyglądała tak dobrze, ale trudno wymagać pełnej koncentracji od zawodników kiedy przeciwnik po 45 minutach "klęczy" już na kolanach. I tłumaczeni e, że to Kurpik zaczął grać dobrze jest co najmniej śmieszne. Zawodnicy gospodarzy chyba podświadomie starali się ten wygrany już mecz tylko dograć do końca. Piłkarze gości szybko to wykorzystali zdobywając drugą bramkę, a w 67 minucie po błędzie naszego bramkarza kolejną i chyba uwierzyli, że mogą coś w tym meczu jeszcze
"ugrać". Jednak gdy pojawił się cień zagrożenia o końcowy wynik gospodarze ponownie ruszyli i udowodnili swoją wyższość w tym meczu nad rywalem zdobywając kolejne dwie bramki. Najpierw Kacper Rejs uciekł prawą stroną przeciwnikowi i wyłożył piłkę do pustej bramki Grześkowi Kawieckiego, jednak tylko strzelec wie jak to się stało, że z dwóch metrów strzelając do pustej bramki trafił w słupek ! Jednak piłka i tak wylądowała w siatce ponieważ nadbiegający obrońca miał pecha i odbita od słupka
piłka trafiła go w nogi i wturlała się do bramki. Ostatnią bramkę tego festiwalu goli zdobył Tomasz Filipowicz. Absolutny debiutant w żółto –czerwonych barwach pojawił się na placu gry w 90 minucie i już po kilkunastu sekundach otrzymał dokładna podanie od "Rejsiaka" i umieścił piłkę w siatce.
Cieszy wysokie zwycięstwo ale nie należy popadać w jakiś hura optymizm, bo już za tydzień może sprowadzić nas na ziemię kolejny przeciwnik, który w pierwszym meczu również pokazał, że w piłkę grać potrafi zwyciężając z rezerwami Tęczy Płońsk aż 10-0 !!!