KOLEJKA 21
Dodane przez bady dnia Kwiecień 26 2011 21:15:10
23-04-2011 (SOBOTA)

godz. 13.00

VS

ORZYC Chorzele vs WIECZFNIANKA Wieczfnia Kościelna

Stadion Miejski w Chorzelach im. Jana Konarskiego

Rozszerzona zawartość newsa
ORZYC Chorzele – WIECZFNIANKA Wieczfnia 3-4 ( 2-3 )

1-0 Zbigniew Ladziński
2-0 Zbigniew Ladziński
3-4 Piotr Trzciński

Lubowiedzki – Burdach, Rykowski, Kostrzewa, Korotko – Rzeżuchowski, Dąbrowski (46. Ślusarski), Rejs, Oleksik – Ladziński – Trzciński (80. Michał Kawiecki)

Nie sprawili świątecznego prezentu ani sobie ani swoim kibicom piłkarze Orzyca w przedświąteczną sobotę przegrywając z Wieczfnianką Wieczfnia. Zawodnicy z Chorzel zagrali bardzo dobre spotkanie, wypracowali sobie mnóstwo dogodnych, a czasami nawet wyśmienitych okazji pod bramką rywala jednak popełnili zbyt wiele prostych błędów i w ofensywie jak i pod własną bramką. Już w 12 minucie pod dokładnym podaniu Andrzeja Dąbrowskiego, Zbigniew Ladziński znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości i Orzyc objął prowadzenie. W 16 minucie było już 2-0 dla gospodarzy, kiedy to ponownie Zbigniew Ladziński umieścił piłkę w siatce bramki przyjezdnych. Niestety to, co dobre zakończyło się w 23 minucie, kiedy goście po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobyli bramkę kontaktową. A po kilku minutach po błędzie obrońcy wyrównali stan meczu. W 39 minucie było już 2-3. Po silnym strzale z rzutu wolnego piłka odbija się od poprzeczki bramki strzeżonej przez Zbigniewa Lubowiedzkiego, a odbitą piłkę do pustej bramki kieruje napastnik z Wieczfni. Po przerwie goście dołożyli kolejną bramkę, tym razem wykorzystując fatalne zachowanie bramkarza z Chorzel. Orzyc potrafił odpowiedzieć w tym meczu już tylko jedną bramką strzeloną po składnej akcji przez Piota Trzcińskiego.
W całym meczu Orzyc miał sporą przewagę, a zawodnicy z Chorzel pudłowali nawet, kiedy do bramki było tylko kilka metrów. Piłka lądowała kilka razy na słupku i raz na poprzeczce bramki Wieczfnianki. Fatalna skuteczność i proste błędy z tyłu przyczyniły się w sumie do kolejnej porażki, jednak za kilka dni już nikt nie będzie pamiętał jak wyglądał mecz tylko, jaki był wynik.
Inną sprawą, która miała spory wpływ na wynik meczu jest postawa sędziego tego spotkania Pana Prusinowskiego, którego brat jest zawodnikiem Sony Nowe Miasto i która to walczy z Orzycem bezpośrednio o utrzymanie się w lidze okręgowej. Pan sędzia nie zauważył żadnego z trzech ewidentnych zagrań ręką przez zawodników gości we własnym polu karnym. Przez cały mecz robił, co tylko mógł żeby Orzyc tego meczu nie wygrał, dyktował rzuty wolne i rożne dla gości, które to tylko on widział. A za każde słowo krytyki czy chociażby sprzeciwu karał zawodników Orzyca żółtymi kartkami. Mimo aż takiego „zaangażowania” sędziego Orzyc powiedzmy szczerze powinien ten mecz wygrać i porażka jest tylko winą zawodników z Chorzel. Jednak postawmy sobie pytanie JAK DŁUGO JESZCZE TACY PSEUDO SĘDZIOWIE, LUDZIE BEZ KSZTY HONORU, KTÓRZY SĄ W STANIE ZROBIC WSZYSTKO DLA WŁASNEGO BIZNESU BĘDĄ ZA PRZYZWOLENIEM ZWIĄZKU PROWADZIC ZAWODY. MAŁO TEGO NA MECZU OBECNY BYŁ PAN OBSERWATOR I OBAWIAM SIĘ, ŻE WYSTAWIŁ SWOJEMU KOLEDZE PO FACHU CAŁKIEM DOBRĄ NOTĘ. Pojęcie sportowej rywalizacji, wychowania młodzieży w duchu sportu traci zupełnie sens przez Pana, któremu wydaje się, że jeśli ma on gwizdek jest Bogiem i Panem. Każdy z zawodników na tym poziomie poświęca ten swój wolny weekend, który mógłby poświęcić rodzinie lub spędzić go w inny przyjemny sposób, nie raz zawodnicy muszą kombinować w pracy, szkole żeby tylko być na tym meczu skoro się tego podjęli. Wszystko to robią, bo kochają sport i mało tego robią to zupełnie gratis. A co dostają w zamian ? W zamian zostają upokorzeni przez Pana, któremu się wydaje, że jest cwany i śmieszny, bo na każdy zarzut stronniczości reaguje „głupkowatym” uśmiechem pod nosem. Mało tego klub musi mu za to jeszcze zapłacic !!! Dla tego człowieka to sędziowanie (czyt. robienie własnej „prywaty” ) stanowi pracę, jest źródłem całkiem niezłego dochodu. To chyba największa paranoja, jaka może istnieć, jak można płacić komuś, kto nas regularnie okrada, komuś, kto zabija w nas chęć i wiarę w sens tego co robimy tylko z miłości do piłki. Niestety prawda jest taka, że Ci Panowie z gwizdkami ( nie wszyscy, bo są i uczciwi i tych w tym miejscu pozdrawiamy) w życiu codziennym są niestety za przeproszeniem „nikim” i podczas weekendu muszą sobie udowodnić jacy to oni są inteligentni i jaką to oni mają władzę. Naprawdę człowiek, który zna swoją wartość, który w życiu do czegoś doszedł nie musi się dowartościowywać poprzez wykorzystywanie tego rąbka władzy, jaki czasami w życiu dostaje. Ale prawda jest taka, że nie wszystkim wolno dąć nawet tą ciutkę władzy bo wtedy im się w głowach „gotuje”.
Tekst ten dedykujemy wszystkim tym, którzy choć raz w życiu poczuli się tak jak my po ostatniej sobocie ……czyli wszystkim którzy grają w piłkę. A jeśli ktoś się jeszcze uśmiecha po przeczytaniu tego, tzn tylko tyle, że widocznie jeszcze za krótko gra w piłkę, a jego uśmiech prędzej czy później zgaśnie i wtedy przypomni sobie ten teks.
POZDRAWIAMY WSZYSTKICH ZAWODNIKÓW I DZIAŁACZY KTÓRYM MIMO TEGO CIĄGŁEGO UPOKARZANIA ŻYCIA SIĘ CHCE ROBIC TO CO ROBIĄ, BO KOCHAJĄ PIŁKĘ NOŻNĄ.