INAUGURACJA RUNDY. WKRA vs ORZYC
Dodane przez bady dnia Marzec 17 2011 15:37:50
19-03-2011 (SOBOTA)

godz. 13.00


WKRA Bieżuń vs ORZYC Chorzele 2:0(0:0)

Boisko przy Szkole Podstawowej w Bieżuniu



Rozszerzona zawartość newsa
WKRA Bieżuń - ORZYC Chorzele 2-0 (0-0)

Robaczek – Rykowski, Burdach, Michał Kawiecki (65.Borkowski) – Dąbrowski, Kostrzewa (46.Korotko) - Oleksik (46.Mateusz Kawiecki), Rzeżuchowski, Rejs – G.Kawiecki, Trzciński (80. Lipiński)

Nie udało się piłkarzom Orzyca zdobyć choćby punktu w meczu inaugurującym rundę wiosenną. Po mało ciekawy meczu, obfitującym głównie w walkę i sporą ilość przypadkowych zagrań chorzelska ekipa uległa trzeciej drużynie ligi okręgowej Wkrze Bieżuń różnicą dwóch bramek. Duży wpływ na taki przebieg gry miało delikatnie mówiąc nie najlepszy stan boiska w Bieżuniu. Naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego drużyna, która już tyle lat występuje na tym szczeblu rozgrywek i jakby nie patrzeć znajdująca się w czołówce nie potrafi doprowadzić tego boiska do stanu używalności.
Z przebiegu całego meczu gospodarze zasłużyli na zdobycie kompletu punktów, jednak decydujący wpływ na wynik końcowy miała sytuacja z 46 minuty, kiedy to goście wykorzystali rozkojarzenie przyjezdnych po wznowieniu gry po przerwie i zdobyli bramkę, która „ustawiła” już ten mecz. W pierwszej połowie mecz był wyrównany i wydawało się, że zakończy się sprawiedliwym podziałem punktów. W 6 minucie napastnik Wkry groźnie uderzył z około 16 metrów, jednak debiutujący w meczu ligowym w bramce Orzyca Łukasz Robaczek nie dał się zaskoczyć i dobrze sparował piłkę na rzut rożny. W 21 minucie to Orzyc mógł objąc prowadzenie, kiedy to bardzo przytomnie zachował się Wojtek Rzeżuchowski dokładnie podając do Kacpra Rejsa. „Rejsiak” miał przed sobą już tylko bramkarza gospodarzy, jednak nie udało mu się opanować piłki na trudnym boisku. Zawodnicy z Bieżunia w tym okresie gry mieli sporo rzutów wolnych na wysokości 25-30 metra, jednak nie potrafili wykorzystać tego i nie stworzyli sobie z nich klarownych sytuacji do objęcia prowadzenia. W końcówce pierwszej połowy to Orzyc znowu był bliżej zdobycia pierwszej bramki w tym meczu. Piotrek Trzciński dochodzi do piłki na linii końcowej boiska i kieruję ją na przedpole bramki rywala. Jednak chyba już nikt nie wierzył, że „Ciniak” dogoni tą wydawałoby się już straconą piłkę i po podaniu nikt nie skorzystał z tego świetnego podania.
Niestety już w pierwszej akcji drugiej części gry miejscowi zdobyli bramkę. Przy bocznej linii boiska nastąpiło starcie Daniela Rykowskiego z atakującym go rywalem. Tak naprawdę trudno, ocenic, kto kogo faulował, bo obaj zawodnicy starali się uderzyć piłkę w tym samym momencie i słychać było tylko „huk” zderzenia, jednak to zawodnik z Chorzel upadł na boisko, a sędzia akcji nie przerwał. Piłkarz z Bieżunia też chyba uznał, że nie przewinił i nie wybił piłki, mimo, że nasz obrońca zwijał się z bólu. Popędził prawą stroną dokładnie podał w pole karne do swojego kolegi, który strzałem z kilku metrów pokonał golkipera Orzyca. Od tego momentu obraz meczu zmieniał się diametralnie, a gospodarze z minuty na minutę stwarzali sobie coraz więcej okazji na podwyższenie rezultatu, wykorzystując to, że ekipa z Chorzel musiała się coraz bardziej „odkrywać” dążąc do zdobycia bramki wyrównującej. Jednak bardzo dobrze między słupkami bramki gości spisywał się Robaczek. Jednak w 79 minucie był bez szans przy stracie drugiej bramki. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska i dokładnym strzale głową napastnik z Bieżunia ustalił wynik meczu. Chwilę później chorzelanie powinni zdobyć kontaktową bramkę, niestety Grzegorz Kawiecki nie wykorzystał doskonałej okazji ku temu.
„Trudno cokolwiek powiedziec po tym meczu, wydaje mi się, że zabrakło odrobiny szczęścia. Już po pierwszych minutach widać było, że ten mecz rozstrzygnie się na korzyść drużyny, która pierwsza zdobędzie bramkę i tak też się stało. Dlatego tym bardziej szkoda, że nie udało się nam wykorzystać swoich sytuacji w pierwszej połowie bo wtedy moglibyśmy kończyc to spotkanie w zupełnie innych nastrojach.” – Zbigniew Lubowiedzki.
Za tydzień czeka piłkarzy z Chorzel już jednak zupełnie inny mecz. Mimo, że do końca ligi jeszcze bardzo daleko już teraz Orzyc zacznie grac mecze o wszystko. Jeśli mamy uniknąć nerwowej końcówki sezonu musimy mecze z takimi drużynami jak Gladiator, który w spotkaniach wyjazdowych zdobył do tej pory tylko jeden punkt, zdecydowanie wygrywać i takiego wyniku oczekujemy w najbliższą sobotę.