KOLEJKA 9
Dodane przez bady dnia Wrzesień 28 2010 10:01:43
02-10-2010 (sobota)

godz. 15.00



KORONA Szydłowo vs ORZYC Chorzele 2:0


Rozszerzona zawartość newsa
KORONA Szydłowo – ORZYC Chorzele 2-0 ( 0-0 )

Lubowiedzki – Dąbrowski, Burdach, Michał Kawiecki – Ladziński - Oleksik (65.Rykowski), Sadowski (70.Ślusarski), Kordek, Wróbel – G.Kawiecki (75.Orzoł), Rejs (90.Mateusz Kawiecki)

Już w środę po ukazaniu się obsady na ten mecz wiadomo było, że nie będzie to spotkanie odbywało się w „miłej” atmosferze. Jakby mogło być inaczej skoro na mecz z drużyną z Szydłowa delegowano sędziego głównego z Gruduska !!! Wszyscy pamiętamy gdzie jeszcze niedawno grało większośc zawodników Korony, znalazłoby się nawet kilku obecnych piłkarzy z Szydłowa którzy z panem arbitrem razem grali w drużynach juniorskich Sokoła Grudusk. No i właśnie sędzia główny spotkania swoim niezrozumiałymi decyzjami zepsuł całe widowisko w sobotnie popołudnie.
Mecz w pełni zasłużenie wygrali gospodarze, jednak i oni po spotkaniu obiektywnie ocenili pracę sędziego, a żeby w pełni oddac obraz tego co wyprawiał arbiter główny możemy dodac, że nawet jeden z jego asystentów podczas meczu powiedział ,że chyba dzisiaj trzeba „przymknąc oko” na to co wyprawia główny. Za każde słowo jakie wypowiedzieli zawodnicy Orzyca od razu była napomnienie żółtą kartką, a na słowa jednego z zawodników gospodarzy wypowiedziane z odległości jednego metra w oczy sędziemy „CO TY KURWA GWIŻDŻESZ PAJACU” skończyło się na upomnieniu słownym. Arbiter kompletnie nie panował nad tym co się działo na boisku, mylił się fatalnie w obie strony, podejmował decyzję które wywoływały śmiech wśród kibiców i wściekłośc wśród zawodników obu drużyn. No a teraz już pora na opis tego co działo się podczas 90 minut tego spotkania.
Od pierwszych minut gospodarze zaatakowali osiągając sporą przewagę i już w 3 minucie mieli stu procentową sytuację do objęcia prowadzenia, jednak ich zawodnik przegrał pojedynek jeden na jednego z bramkarzem Orzyca. W 29 minucie Marcin Rosocha oddaje strzał z ostrego kąta jednak piłka ląduje na słupku bramki chorzelskiej drużyny. W 42 minucie Łukasz Kosiorek znajduje się sam przed golkiperem Orzyca jednak nie trafia z kilku metrów w światło bramki. Jednak najlepszą okazję w tej części gry i tak mieli zawodnicy z Chorzel. W 45 minucie błąd popełnia Przemysław Wegierski, bramkarz gospodarzy, nieczysto trafia w piłkę podczas wybicia jej i futbolówka ląduje pod nogami Kacpra Rejs, który znajdował się w odległości 14 metrów od pustej bramki. Jednak zamiast natychmiast oddac strzał zwlekał z decyzją i do przerwy bramek się nie doczekaliśmy.
Po przerwie gra się bardziej wyrównała jednak nadal przeważali miejscowi, którzy wypracowywali sobie kolejne sytuację pod bramką Lubowiedzkiego. W 51 minucie kolejną sytuację sam na sam z napastnikiem Korony wygrywa bramkarz Orzyca. W 54 minucie kolejna sytuacja jeden na jednen i po raz kolejny przegrana przez zawodnika z Szydłowa z „Lubanem”, jednak do odbitej piłki doskakuje kolejny zawodnik Korony, który jest faulowany przez Łukasza Sadowskiego w polu karnym, a arbiter słusznie dyktuje jedenastkę.
Na szczęście wykonawca rzutu karnego nie wytrzymał presji i trafił w słupek. W 57 minucie gospodarze dopinają w końcu swego i strzelają pierwszą bramkę w tym meczu. Po akcji lewym skrzydłem i dokładnym podaniu, Łukasz Kosiorek strzela do pustej bramki. W 65 minucie ma miejsce najbardziej kontrowersyjna decyzja sędziego tego spotkania. Po strzale zawodnika z Chorzel bramkarz gospodarzy wypuszcza piłkę z rąk do której doskakuje Wojtek Kordek i strzałem głową kieruje ją w stronę bramki. Gdy piłka zmierzał do bramki sędzia odgwizduje faul na bramkarzu i przerywa akcję, pozbawiając nas bramki wyrównującej. A po chwili napomina żółtą kartką „Kordasa” za protestowanie, a gdy zniesmaczony zawodnik odchodzi sędzia ponownie go przywołuje i wręcza mu drugą żółtą kartkę i po chwili czerwoną. Decyzja ta wywołała burzę wśród zawodników Orzyca, nie to, że sędzia pozbawił ich najprawdopodobniej wyrównującej bramki to jeszcze wyrzucił z boiska ich zawodnika. Po tym incydencie piłkarze z Chorzel nosili się już nawet z zamiarem zejścia z boiska, jednak zwyciężył zdrowy rozsądek i postanowili dalej kontynuowac mecz. Po chwili gospodarze strzelają kolejną bramkę i mecz praktycznie się kończy, bo przyjezdnym brakuje już motywacji do odrabiania strat, a miejscowi zaczynają grac „na czas” będąc zadowoleni z wyniku spotkania. Jadąc do Szydłowa każda drużyna liczy się z porażką i my również nie robiliśmy z tej przegranej tragedii, jednak mamy nadzieję, że nigdy więcej nie spotkamy się z Panem Tomaszewskim na boisku i dlatego życzymy temu Panu szybkiego awansu do wyższej klasy rozgrywkowej i niech inni się „cieszą” ze współpracy z nim.