Mecz debrowy z Mazowszem Jednorożec
Dodane przez bady dnia Październik 01 2007 10:39:48
Mazowsze Jednorożec - Orzyc Chorzele 2-0 (0-0)

Skład: Matysiak-Wojciechowski,T.Piasecki,Rykowski-Rejs,Dąbrowski,Ślusarski,Wróbel(75.Wątkowski)-
Nowotczyński(46.Orzoł)-Kawiecki,Rzeżuchowski(60.Danelski)

Mecze derbowe rządzą się własnymi prawami i każdy wynik w takim meczu może sie zdarzyć. Jednak w ostatnią niedzielę września to drużyna Mazowsza była faworytem i jak na faworyta przystało mecz wygrała. O pierwszej połowie możemy powiedzieć tylko tyle ,że się odbyła.W ciągu pierwszych 45 minut gra była wyrównana i toczyła się głównie w środkowej strefie boiska.Ani gospodarze , ani goście nie potrafili wypracować sobie sytuacji strzeleckiej.Po zmianie stron przez kolejne 10 minut drużyny nadal bały zaatakować się większą ilością zawodników i emocji było nie wiele.W 58 minucie do prostopadłej piłki wychodzi napastnik gospodarzy Rafał Prusik, wykorzystując nieporozumienie dwóch obrońców Orzyca znajduje się sam przed bramkarzem gości i sytuacji tej nie marnuje.Od tego momentu zarysowała się przewaga gospodarzy , a gościom zaczyna brakować sił i chyba chęci.Do 75 minuty Mazowsze stwarza sobie kilka dogodnych sytuacji ale dobrze w bramce Orzyca spisuje się Michał Matysiak.Na kwadrans przed końcem świetną piłkę w polu karnym otrzymuje Kacper Rejs jednak ma problemy z opanowaniem jej i nadal Mazowsze prowadzi 1-0. W 80 minucie miała miejsce sytuacja która rozwiała wszelkie nadzieje piłkarzy z Chorzel na wywiezienie jakiejkolwiek zdobyczy punktowej z trudnego terenu.W sytuacji sam na sam z bramkarzem Mazowsza stanął Grzegorz Kawiecki , uderzył mocno jednak piłka odbiła się od słupka przeleciała wzdłuż linii bramkowej , a dobitka Kamila Ślusarskiego z ostrego konta trafia w boczną siatkę.Po chwili nieudana próba chorzelskich obrońców "złapania" napastnika z Jednorożca na spalonym, który ma dużo czasu i miejsca aby pokonać Matysiaka. Mecz nie stał na wysokim poziomie ale drużyna gospodarzy była tego dnia lepsza i zasłużenie zdobyła komplet punktów, choć przy odrobinie szczęścia wcale nie musiało tak być.