ORZYC vs SOKÓŁ
Dodane przez bady dnia Maj 15 2009 23:43:26

ORZYC Chorzele - SOKÓŁ Grudusk 1:1 (0:1)



Rozszerzona zawartość newsa
Orzyc Chorzele – Sokół Grudusk 1-1 ( 0-1 )

Z.Lubowiedzki - Wojciechowski, Ślusarski, Piasecki - K.Lubowiecki(46.Trzciński), Rykowski, Rzeżuchowski, Rejs – Kordek - Orzoł, G.Kawiecki(20.Łungowski)

1-1 Kacper Rejs

Takiego meczu dawno chorzelscy kibice nie widzieli, dziesiątki sytuacji pod obiema bramkami, znakomite interwencje bramkarzy obu ekip i emocje do ostatnich sekund spotkania. W ostatnią niedzielę na stadionie miejskim w Chorzelach zawitała drużyna obecnego wicelidera tabeli – Sokół Grudusk. Drużyna przyjezdna ma spora przewagę nad trzecim zespołem i jest już właściwie jedną noga w lidze okręgowej. Biorąc pod uwagę formę naszej drużyny w obecnej rundzie i klasę przeciwnika mogliśmy spodziewać się świetnego spektaklu i taki obie drużyny stworzyły. Niestety po meczu pozostał pewien niesmak, bo to co wyprawiał sędzia tego spotkania Pan Godlewski wpłynęło na przebieg spotkania. Arbiter ten nie bardzo chyba rozumie, po co przychodzą kibice na mecz. Każdy idąc na mecz spodziewa się obejrzeć w akcji zawodników i to oni są głównymi bohaterami każdego meczu, dla nich zasiadają kibice na trybunach. Jednak Pan Godlewski jest takim typem sędziego, który uważa inaczej. Według niego to on jest głównym bohaterem każdego meczu i cała uwaga musi się skupiać na nim, sędzia robił, co mógł, aby wszystkie oczy skierowane były na niego. Kartki rozdawał, co chwila, w sumie pokazał kilkanaście żółtych i w ich konsekwencji trzy czerwone. Gwizdał faule, których nikt inny oprócz niego nie widział i notorycznie podważał decyzję swoich asystentów.
Jednak wyniku meczu panu sędziemu na szczęście nie udało się wypaczyć i mecz zakończył się remisem. Początek meczu to dwie świetne sytuacje Orzyca, jednak ani Kacper Rejs ani Przemek Orzoł nie potrafili pokonać golkipera gości z najbliższej odległości. Po 20 minutach gry nasza drużyna grała już w dziesiątkę po usunięciu z boiska Kamila Ślusarskiego. Jednak nawet w osłabieniu gospodarze byli stroną przeważającą i dominowali na boisku. W 44 minucie Orzyc powinien zdobyć bramkę jednak Przemek Orzoł nie miał najlepszego dnia i tylko on sam chyba wie jak nie trafił z 5 metrów do pustej bramki. Minutę później to goście jednak zdobyli bramkę. Napastnik gości znalazł się w sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem, uderzył po ziemi ale Lubowiedzki strzał obronił, jednak do wybronienia dobitki po strzale innego zawodnika Sokoła zabrakło mu dosłownie centymetrów. Pozostaje tylko pytanie, co robili w tym czasie chorzelscy obrońcy skoro dwóch zawodników Sokoła znalazło się bez krycia pod naszą bramką.
Druga połowa to koncert obu bramkarzy. W ciągu 45 minut gry obie drużyny stworzyły sobie po kilkanaście sytuacji pod bramkami rywala. Orzyc zmarnował w tym czasie mnóstwo sytuacji do zdobycia bramek włącznie z niewykorzystanym rzutem karnym. Goście też mieli wiele sytuacji do podwyższenia rezultatu, jednak tego dnia bramka Orzyca była jak zaczarowana i nasz bramkarz bronił wszystko, co leciało w jego kierunku, a jeśli już nie był w stanie sięgnąć piłki w sukurs przychodził mu słupek i poprzeczka. Wyrównującą bramkę zdobył w 82 minucie Kacper Rejs po strzale głową.
Ciężko cieszyć się ze zdobycia jednego punktu, bo dzisiejszy wynik trzeba raczej traktować w kategorii straty dwóch punktów aniżeli jakiejkolwiek zdobyczy. Nie można zmarnować tyle sytuacji, praktycznie po 10 minutach powinniśmy prowadzić dwiema bramkami i spokojnie kontrolować przebieg spotkania. Jeśli chodzi o sędziowanie tego meczu to brak słów. Jaki jest najlepszy sędzia? Taki, który w trakcie meczu jest zupełnie niewidoczny, bo na tym polega rola arbitra, aby tak prowadził zawody żeby nie rzucać się w oczy, żeby jego decyzje były oczywiste i nie wzbudzały emocji żadnej z zainteresowanych stron. Jednak Pan Godlewski kolejny niestety już raz postanowił, że to on będzie bohaterem meczu i robił wszystko aby tak było. Ale jedyne, co mu się udało to totalna kompromitacja w oczach kibiców oraz zawodników obydwu ekip, no i wypada współczuć asystentom Pana Godlewskiego bo to jak traktuje on ich i ich decyzje jest po prostu śmieszne.
Za tydzień jedziemy osłabieni brakiem Kamila Ślusarskiego pauzującego za czerwoną kartkę do Łysych na mecz ze zdecydowanym liderem Tęczą JBB i chcąc osiągnąć cel jaki złożyliśmy sobie przed sezonem, a celem jest zajęcie 3 miejsca na koniec rozgrywek musimy powalczyć o komplet punktów na trudnym terenie.

SKRÓT: